Agnieszka Lingas-Łoniewska "Zakręty losu"
Czy pierwsza miłość
może przetrwać lata rozłąki? Czy uczucie, które wydawało się
już dawno pogrzebane, może odżyć na nowo? A może niektórych
ludzi los uparcie stawia sobie na drodze, nawet jeśli życie zrobiło
wszystko, aby ich rozdzielić?
„Zakręty losu” Agnieszki
Lingas - Łoniewskiej to ciekawa i bardzo emocjonująca historia, w
której miłość odgrywa niezwykle ważną rolę. Nie jest to jednak
tylko słodki romans. Autorka pokazuje, że uczucie może być
piękne, ale jednocześnie potrafi mocno skomplikować życie i
postawić człowieka przed wyborami, których konsekwencje będzie
ponosił przez wiele lat.
Głównych bohaterów poznajemy jako
osiemnastolatków, którzy dopiero wkraczają w dorosłość.
Katarzyna zmienia szkołę i swoje dotychczasowe otoczenie za sprawą
małżeństwa ojca. Nie przypuszcza jednak, że to właśnie wtedy
los zacznie pisać dla niej historię, której konsekwencje będą
odczuwalne przez wiele kolejnych lat.
Przypadkowe spotkanie
odmienia życie dwojga młodych ludzi. Pojawia się uczucie, które
szybko okazuje się czymś znacznie silniejszym niż zwykłe
zauroczenie. Jednak życie ma dla nich zupełnie inne plany.
Tragiczne wydarzenia sprawiają, że Katarzyna podejmuje trudną
decyzję, która na zawsze zmienia nie tylko jej życie.
Krzysztof
po odejściu ukochanej zamyka się w sobie. Z czasem staje się
zimnym, pozbawionym emocji człowiekiem, który sprawia wrażenie,
jakby nauczył się funkcjonować bez uczuć. Jednak kiedy po latach
ponownie spotyka Katarzynę, okazuje się, że pewnych emocji nie da
się tak łatwo wymazać. Dawne uczucie wcale nie umarło.
Bardzo
podobało mi się to, że bohaterowie nie są już tymi samymi
osobami, które poznajemy na początku historii. Lata rozłąki,
doświadczenia i trudne wydarzenia sprawiły, że oboje dojrzeli. Ich
ponowne spotkanie nie oznacza więc prostego powrotu do przeszłości.
Muszą zmierzyć się z tym, co wydarzyło się przez lata, z
własnymi wyborami, żalem, tęsknotą i pytaniem, czy można jeszcze
naprawić to, co kiedyś zostało zniszczone.
Dużym plusem jest
dla mnie przedstawienie historii w dwóch perspektywach czasowych.
Dzięki temu możemy lepiej poznać bohaterów i zrozumieć, co
doprowadziło ich do miejsca, w którym znajdują się obecnie.
Przeszłość stopniowo łączy się z teraźniejszością, a kolejne
wydarzenia pokazują, że nic w tej historii nie jest tak proste, jak
mogłoby się początkowo wydawać.
Oprócz wątku miłosnego
znajdziemy tutaj również konflikty rodzinne, tajemnice, trudne
decyzje, stratę, tęsknotę i próbę uporania się z przeszłością.
Autorka nie pozwala nam więc zatrzymać się wyłącznie na
romantycznej stronie tej historii.
Ciekawym urozmaiceniem jest
również wątek świata przestępczego oraz problemu narkotyków,
który pokazuje zupełnie inną stronę życia młodych ludzi.
Katarzyna i Krzysztof w pewnym momencie swojej pracy muszą stanąć
po przeciwnych stronach. Ich sytuacja staje się jeszcze bardziej
skomplikowana, ponieważ zawodowe obowiązki zderzają się z
emocjami i wspólną przeszłością. Pojawia się pytanie, co okaże
się silniejsze – uczucia, lojalność czy obowiązek.
W książce
nie brakuje również rodzinnych zależności. Dwie przyrodnie
siostry, dwaj bracia, rodzinne zobowiązania, tajemnice i wydarzenia
z przeszłości tworzą sieć powiązań, z której niełatwo się
uwolnić. Kiedy wydaje się, że bohaterowie wreszcie odnaleźli
spokój i bezpieczną przystań, przeszłość ponownie daje o sobie
znać. Jedno wydarzenie pociąga za sobą kolejne, a bohaterowie
zostają postawieni przed decyzjami, które mogą zmienić ich
życie.
Najbardziej podobało mi się właśnie to połączenie
romantycznej historii z trudniejszymi, bardziej dramatycznymi
wydarzeniami. Dzięki temu książka nie jest przewidywalną
opowieścią o miłości, w której wszystko od początku zmierza do
szczęśliwego zakończenia. Tutaj bohaterowie muszą wiele przejść,
zanim zrozumieją, czego tak naprawdę chcą i jaką cenę są gotowi
zapłacić za swoje wybory.
„Zakręty losu” pokazują, że
życie potrafi mocno zaskoczyć i skomplikować nawet najpiękniejsze
uczucie. Czasami jedna decyzja podjęta w młodości może mieć
konsekwencje przez wiele kolejnych lat. Czasami próbujemy uciec od
przeszłości, ale ona i tak potrafi nas dogonić. A czasami dopiero
po latach jesteśmy w stanie zrozumieć, co tak naprawdę było dla
nas najważniejsze.
To również opowieść o przebaczeniu. O tym,
że nie zawsze łatwo pogodzić się z tym, co się wydarzyło, ale
czas niekoniecznie zabiera uczucia. Niektóre pozostają w nas mimo
upływu lat, czekając na moment, w którym ponownie dadzą o sobie
znać.
Podczas lektury niejednokrotnie zastanawiałam się, co
sama zrobiłabym na miejscu bohaterów. Czy więzy krwi powinny być
ważniejsze od wyborów serca? Czy można wybaczyć komuś decyzje,
które na zawsze zmieniły nasze życie? I czy po tylu latach można
jeszcze zaufać uczuciu, które kiedyś przyniosło tyle
bólu?
„Zakręty losu” to historia o miłości, która nie
zawsze jest prosta i łatwa. O pierwszym uczuciu, które mimo upływu
czasu nie daje o sobie zapomnieć. O stracie, tęsknocie,
przebaczeniu, rodzinnych tajemnicach i decyzjach, które potrafią
zmienić całe życie.
To książka, która pokazuje, że los
rzeczywiście potrafi prowadzić nas bardzo krętymi drogami. Czasem
zabiera nam coś, na czym najbardziej nam zależy, aby po wielu
latach ponownie postawić to na naszej drodze. Tylko od nas zależy,
czy będziemy mieli odwagę po to sięgnąć.
Mnie ta historia
zainteresowała i wciągnęła. Szczególnie spodobało mi się
połączenie wątku miłosnego z rodzinnymi tajemnicami, trudnymi
wyborami i światem przestępczym. To właśnie dzięki temu „Zakręty
losu” nie są jedynie historią romantyczną, ale opowieścią o
życiu, które potrafi zaskoczyć wtedy, kiedy najmniej się tego
spodziewamy.

Komentarze
Prześlij komentarz