Graham Masterton "Trauma"

 


Twórczość Grahama Mastertona od dawna kojarzy mi się z mocnym klimatem i historiami, które potrafią wywołać niepokój. Sięgając po „Traumę”, spodziewałam się przede wszystkim mrocznego horroru, który nie pozwoli mi spokojnie zasnąć. Ostatecznie dostałam coś trochę innego – bardziej thriller z elementami grozy niż typowy horror. I choć momentami liczyłam na więcej strachu, to książkę czytało mi się naprawdę świetnie.
Już sam pomysł na główną bohaterkę jest bardzo oryginalny. Bonnie Winter zajmuje się sprzątaniem miejsc zbrodni. To praca, o której raczej na co dzień się nie myśli, a przecież ktoś musi ją wykonywać. Bonnie widziała już chyba wszystko, dlatego trudno ją czymkolwiek zaskoczyć. Jednak są rzeczy, których nie da się po prostu zmyć czy usunąć. Niektóre wydarzenia zostają z człowiekiem na zawsze i odciskają piętno na jego psychice.

Muszę przyznać, że opisy miejsc zbrodni zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Były bardzo obrazowe, momentami wręcz makabryczne, ale jednocześnie nie miałam poczucia, że autor epatuje przemocą tylko po to, żeby zaszokować czytelnika. Wszystko było dobrze przemyślane i idealnie pasowało do klimatu tej historii. Masterton świetnie operuje szczegółami i doskonale pobudza wyobraźnię.
Bardzo spodobał mi się również motyw motyli i tajemniczych larw. To właśnie on sprawił, że historia nabrała wyjątkowego charakteru. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej chciałam dowiedzieć się, co tak naprawdę się dzieje i dokąd autor prowadzi całą opowieść.

To jednak nie tylko historia o zbrodniach. Równie ważne jest życie prywatne Bonnie. Kobieta pracuje praktycznie bez wytchnienia, ma na głowie dom i dziecko, a jej mąż zamiast być wsparciem, coraz częściej wybiera alkohol. Czytając, momentami było mi jej naprawdę szkoda. Widać, jak ogromne zmęczenie, stres i samotność powoli odbierają jej siły. Zaczęłam się nawet zastanawiać, gdzie leży granica ludzkiej wytrzymałości. Czy ciągły kontakt ze śmiercią i przemocą może zmienić człowieka? A może największe demony rodzą się nie w miejscach zbrodni, lecz we własnym domu?
Akcja ani na chwilę nie zwalnia. Rozdziały są krótkie, dynamiczne i kończą się w taki sposób, że naprawdę trudno odłożyć książkę. Ciągle mówiłam sobie „jeszcze jeden rozdział”, a za chwilę okazywało się, że przeczytałam ich kilka. Właśnie za takie historie lubię thrillery.
Jedynym moim małym rozczarowaniem był klimat. Po Mastertonie spodziewałam się większej dawki grozy i bardziej horrorowej atmosfery. Nie znaczy to jednak, że książka jest słaba – wręcz przeciwnie. Po prostu moje oczekiwania były trochę inne. Ostatecznie dostałam bardzo dobry thriller psychologiczny z ciekawie poprowadzonym wątkiem nadprzyrodzonym i świetnie wykreowaną bohaterką.
Na koniec nie mogę nie wspomnieć o okładce, która od razu przyciąga wzrok. Jest mroczna, tajemnicza i idealnie oddaje klimat tej historii.

Jeśli lubicie niebanalne thrillery, mocne opisy, dobrze wykreowanych bohaterów i historie, które zmuszają do zastanowienia się nad ludzką psychiką, to „Trauma” zdecydowanie jest książką wartą przeczytania. Mimo że nie przestraszyła mnie tak, jak się spodziewałam, ani przez chwilę się nie nudziłam i z przyjemnością poznałam historię Bonnie Winter.



Dziękuję Stowarzyszeniu SZTUKATER za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Stephanie Garber "Caraval"

Małgorzata Kalicińska "Dom na głowie czyli gang seniorów i ja"

Kalina Jaszczur "Ukojenie"